środa, 28 listopada 2012

Albert

Nie potrafię robić misiów. Ten stwór jest tego najlepszym przykładem ;)
W zamierzeniu miał być misiem, więc powiedzmy że to miś.

Albert jest ofiarą eksperymentu z przypadkowym łączeniem różnokolorowych nitek w odcieniach różowo-pomarańczowych w połączeniu z bazową szarością. Efekt całkiem mi się spodobał, chaos kontrolowany ;) Plus można wykorzystać resztki włóczek.

Miś ma ruchome nogi. Głowę i ręce ma połączone z tułowiem. Nosek filcowany.




5 komentarzy:

  1. Co Ty piszesz! Uroczy prześliczny miś! Jest naprawdę cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochałam się :) Pozdrawiam Alberta :) i oczywiście Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń